Już w czerwcu polecimy z Krakowa po Polsce bez konieczności przesiadki w Warszawie. Regionalne porty lotnicze połączy euroLOT, spółka-córka naszego narodowego przewoźnika. Plan jest odważny, nawet bardzo odważny.
Wygląda na to, że euroLOT reaktywuje trasy obsługiwane
niegdyś przez Jet Air. Udało nam się ustalić, że rejsy będą obsługiwane na następujących trasach:
- Kraków - Gdańsk (2 razy dziennie)
- Kraków - Poznań
- Kraków - Szczecin
ale także:
- Wrocław - Gdańsk
- Rzeszów - Gdańsk
Wszystkie trasy obsługiwane będą samolotami ATR-42/72 zabierającymi na pokład od 46 do 68 pasażerów.
Ceny biletów będą rozpoczynały się od 199 zł w jedną stronę.
euroLOT zapowiedział także prezentację nowej strony internetowej - i tu niespodzianka - z własnym systemem rezerwacyjnym. Nie wiadomo jeszcze czy bilety na połączenia krajowe euroLOTu będą dostępne również w systemie rezerwacyjnym PLL LOT.
Pierwszy publicznie o połączeniach euroLOTu wypowiedział się Jan Pamuła, prezes portu lotniczego Kraków, który w wywiadzie dla krakowskiej telewizji pochwalił się nowymi połączeniami do Gdańska, Poznania i Szczecina.
Spółka euroLOT została zarejestrowana w 1996 roku, a regularne rejsy rozpoczęła w lipcu 1997.
W pierwszych latach działalności euroLOT działał jako przewoźnik
lotniczy posiadający własną siatkę połączeń. W tym okresie flotę przewoźnika stanowiło pięć własnych samolotów turbośmigłowych ATR 42-300 oraz osiem ATR 72-202 leasingowanych wraz z załogami od PLL LOT.
W latach 1998-2000 euroLOT eksploatował również dwa 18-miejscowe samoloty BAe Jetstream 31. Głównym zadaniem euroLOT-u było zrekonstruowanie siatki połączeń
krajowych i regionalnych połączeń zagranicznych przy minimalizacji
kosztów operacyjnych oraz wykreowanie nowej jakości w obszarze krajowych
przewozów lotniczych.
Od 2000 roku spółka przestała być samodzielnym
przewoźnikiem i zaczęła działać jedynie jako operator. W roku 2000
EuroLOT przejął na własność od PLL LOT wszystkie samoloty ATR 72. W roku 2002 przeprowadziła modernizację swojej floty samolotów ATR 42 -300 wymieniając je na nowsze modele ATR 42-500.
Anna Żuchlińska
Fot. Piotr Bożyk